piątek, 17 kwietnia 2015

Zmarnowany dzień na zakupy? Milka mi kazała! :)


Lubię ludzi, którzy dają mi słodycze. Kupując marcowo-kwietniowy COACHING dostałam w Empiku prezent od Milki :) 
Takie pocieszenie na ciąg dalszy zakupowego mordoru. Priorytetem na dziś było znalezienie torebki idealnej. Zawsze mam z tym problem dlatego szukam. To nie tak, że wezmę jakąś ładną i tyle. Ona musi do mnie przemówić. Tak samo jak wszystkie rzeczy, które dziś kupiłam bo mówiły do mnie. Zignorowałam tylko baleriny w H&M po 30zł mega wygodne i z tego powodu mam wyrzuty sumienia (tak z tego powodu a nie dlatego, że kupiłam te inne rzeczy). Właściwie czemu ich nie wzięłam do domu? Hmmm...


Kiedyś tu napisałam, że nienawidzę zakupów. To prawda ale jeśli nagle muszę pisać sobie licencjat i bratu pracę maturalną, zakupy wydają się świetnym pomysłem. Tak oto przybyło mi kilka niepotrzebnych rzeczy, z których o dziwo mam zamiar kiedyś jednak skorzystać bo są zajebiste. 

Od kiedy to ja noszę sukienki? :D

Nie noszę sukienek ale jakiś czas temu stwierdziłam, że chyba by się jakaś jednak przydała i tak co jakiś czas szukałam ale nie intensywnie. Ta mi wpadła w ręce przypadkiem w C&A. Ostatnia sztuka. Przecena z ok. 80 zł na ok. 40 zł .

Dalej wpadłam na chwilę do mojego ulubionego zakątka w piekle. RESERVED. Tam zawsze coś kupię dlatego nie mogę nadużywać spacerów po galeriach, w których jest ten sklep. Oczywiście szukałam w nim torebki... Skończyło się na cienkiej bluzce za ok. 15 zł. Spoko cena za super przyjemny materiał i krój, który lubię najbardziej bo jest taki niekrępujący ruchów. Zwykła czarna bez pierdółek. Do tego narzutka przeceniona o połowę za ok. 40 zł. Taka jak wszędzie ale bardzo chciałam ją mieć już jesienią i nie wiem czemu nie zrobiłam tego wcześniej (czyżby przez cenę?). Zdjęć nie ma bo i szału nie ma. Jest za to poczucie spełnienia :D

Z nadzieją (albo już bez) weszłam też do CENTRO mimo, iż nie lubię. Zaskoczyłam się pozytywnie bo szale i apaszki po 5 zł ! Szok. Niby przypadkiem a jednak specjalnie nie wzięłam ze sobą szalika, gdyż założyłam sobie, że jak znajdę jakiś za dychę to wezmę bo się przyda nowy. Nie pomyślałam, że trafię na coś takiego. Fioletowy ma kolor lakieru do paznokci (tego co ostatnio tu wrzuciłam)i jest duuuży i cieeeepły a ja o gardło muszę dbać. Zielony zwinęłam z wieszaka w ostatniej chwili. Podobno pasuje mi ten kolor. Jest fajny i pasuje do wielu rzeczy.



Podsumowując. Zmarnowałam dzień, w którym specjalnie oddałam poranną zmianę, żeby się wyspać i napisać coś sensownego dla brata. Jeeeszcze zdązę . . . :D


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez hejtów, bez spamu. Po co ci to?
Jestem początkująca, więc mało jeszcze ogarniam aczkolwiek wyłączyłam weryfikację obrazkową, żeby nie denerwować tym ludzi :)
Jak masz jakieś cenne porady to chętnie się z nimi zapoznam i być może zastosuję.