czwartek, 2 kwietnia 2015

F*CK IT! Masz inne zdanie? Pieprzę to. . .


Weronika sprowadza mnie na złą drogę i jest żywym złem? Branko jest obcym facetem (do tego obcokrajowcem!) z dziwną filozofią i powinnam się go bać? Hmmm... Ciekawe. Jeżeli jesteś jedną z osób, które tak myślą to koniecznie musisz przeczytać dalej.
Mi to odpowiada, czuję się tu dobrze i zazwyczaj jestem szczęśliwa mimo wahania nastrojów.


Po pierwsze. Jestem bardzo emocjonalna i mam ogromne pokłady empatii przez co "czuję" ludzi i wiem jak ktoś na mnie wpływa. Bo ludzie mają na mnie wpływ. Nie powinni? Ty tak myślisz, ja mimo wszystko cieszę się z tego i jestem w pełni świadoma. Nikt nie ma na mnie aż takiego wpływu, żeby pozbawić mnie mózgu i wolnej woli. Jeżeli pod wpływem rozmowy czy przebywania z kimś zmieniam zdanie, zmieniają mi się poglądy, wygląd, słownictwo itd. to tak naprawdę ja tego chcę. Jeżeli z kimś czuję się na tyle dobrze, że liczę się z opinią tej osoby to jest DOBRZE a nie źle.
W moim mniemaniu "liczyć się z czyjąś opinią" nie oznacza łykać jak pelikan wszystkiego co powie i robić wszystko co uważa za słuszne. To przyjęcie do świadomości, że ktoś może mieć inne zdanie, patrzeć z innej perspektywy, może CHCIEĆ POMÓC ale po swojemu i ja nie muszę się z tym wszystkim od razu zgodzić. ALE MOGĘ. Jeśli tylko chcę, jeżeli nagle zapali mi się lampka pod tytułem "faktycznie, czemu nie pomyślałam o tym wcześniej?" albo inna "myślałam o tym samym ale to olałam i  może faktycznie masz rację". Powtórzę się po raz enty na tym blogu. Wszyscy mamy wybór, czas upływa a jeśli miałabym trwać przy zdaniu, którego już nie czuję to wolę je zmienić dzięki komuś niż wcale. Czasem sama po prostu nie mam odwagi i nie wiem dlaczego. Z przyzwyczajenia - a to złe.

Po drugie. Spójrz na poniższe zdjęcie. Nie musisz czytać treści (to nieistotne) ale zerknij na to SKĄD jest karteczka i DO KOGO.


Jeżeli ktoś zachowuje się i wygląda w sposób odstający od norm społecznych to jest uznawany za patologię a patologia jest uznawana za zło w czystej postaci. Czyli wszyscy INNI niż większość są z natury źli? Chyba nie . . . Po przeczytaniu "Psychopatii" prof. Kępińskiego rozkminiałam trochę ile we mnie masochistki a ile sadystki. Zdecydowanie częściej krzywdzę samą siebie niż innych. Niestety zdarza mi się w jakiś sposób skrzywdzić jakąś dobrą osobę, zazwyczaj kogoś bliskiego. Po czymś takim mam ogromne wyrzuty sumienia i chcę zrekompensować światu drzemiące we mnie zło.

Nadal masz inne zdanie na temat tego, że mieszkam z obcymi ludźmi i traktuje ich jak rodzinę? Że chcę dla nich dobrze, liczę się z ich zdaniem, dbam o atmosferę w mieszkaniu. . . Twoim zdaniem to złe i nienormalne? Robię sobie krzywdę? Powinnam mieszkać z "prawdziwą" rodziną albo znaleźć faceta, z którym zamieszkam?
Pozwól, że rozwieję twoje wątpliwości. Może i robię sobie krzywdę ale tylko, kiedy myślę o tym, że to nie może trwać wiecznie. Kiedy pomyślę, że niedługo i nawet nie wiem kiedy znów nie będę mieć normalnego domu. Unikam ludzi, nie chcę się przywiązywać ale oni są wyjątkiem. Muszę mieć jakiś DOM. Kiedy Natalka się wyprowadzała, życzyłam jej szczęścia ale kiedy odeszła na zawsze to nas zabolało. Mnie dodatkowo kiedy patrzyłam jak Weronika to przechodzi. Pamiętamy ją i zapamiętamy na zawsze. Ola zmieniła moje życie o 180 stopni. Mimo, iż sama jest konkretnie pokręcona to jest najlepszym psychologiem na świecie (chociaż nie jest psychologiem). Wiedziałam, że nas zostawią i bolało jak zniknęły z mieszkania (Ola pamiętaj o nas i nie znikaj na zawsze) ale mimo wszystko było warto.
Z "prawdziwą" rodziną mieszkałam już i tak stanowczo za długo i tego nie będę komentować.
W kwestii mieszkania z facetem - ciężki temat. Najchętniej bym go tu nie rozwijała ale postaram się skomentować ów postulat krótko. Nie jestem typem osoby, która potrzebuje tylko faceta do pełni szczęścia. Nie jara mnie wizja ślubu, dziecka i tych wszystkich pierdółek związanych z waszym życiem. Możesz mówić, że jestem niedojrzała, że zmienię zdanie, że nie spotkałam jeszcze odpowiedniej osoby (wtedy podobno ma mi się odmienić). PIEPRZĘ TO.

Kiedyś w empiku z Weroniką widziałyśmy śmieszną książkę. Na każdej stronie było napisane FUCK IT. Ona się zagłębiła w filozofię i kupiła książkę. Polecam!



* Cały tekst jest dedykowany dla osób, które wiedzą lepiej. Nie mam zamiaru wymieniać każdego z osobna bo takich ludzi jest naprawdę dużo. Może z troski takie wątpliwości mają? Nie wiem. Dzięki za rady, póki co pieprzę je i jeżeli ktoś z was nie jest absolutnie szczęśliwy to polecam powyższą książkę.  Jak kiedyś zmienię zdanie to dam wam znać. POZDRO :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez hejtów, bez spamu. Po co ci to?
Jestem początkująca, więc mało jeszcze ogarniam aczkolwiek wyłączyłam weryfikację obrazkową, żeby nie denerwować tym ludzi :)
Jak masz jakieś cenne porady to chętnie się z nimi zapoznam i być może zastosuję.