środa, 11 marca 2015

Pozdro dla moich ziomów ;) DZIĘKI WAM ZA WSZYSTKO :)

Pierwsze w życiu kwiaty od własnego ojca. Nie lubię dostawać kwiatów ale te są super!


Nie wiem od czego zacząć. Bardzo się cieszę, że nadchodzi w końcu wiosna. Mogę nawet powiedzieć, że u mnie chyba już przyszła :) Kiedyś tu coś wspominałam o zmianach i o tym, ze wracam do żywych. Nie spodziewałam się takich efektów tego wszystkiego!


To miejsce jest stworzone w celach terapeutycznych, żebym mogła wypuścić gdzieś w przestrzeń odrobinę swoich emocji. Piszę tu głównie dla siebie ale bliskie mi osoby wiedza o istnieniu tego zakątka i są tu zawsze mile widziani. Na przykład dziś do grona moich czytelników dołączy moja chrzestna. Cześć Ciocia, masz pozdro w internetach, cały świat wie, że istniejesz, możesz czuć się fejmem ;)

Muffinki jak zawsze udane :)


Wspominałam już, że biorę udział w rozwojowniku (aniamaluje.com) i w tym tygodniu jest przerwa od zadań natomiast fajnie jak zastanowię się nad tym co już dzięki temu osiągnęłam. Najważniejszą rzeczą dla mnie osobiście było napisanie listu do siebie. Przyznam, że nie zrobiłam tego na papierze bo było to jednak zbyt trudne. Nie starczyło mi odwagi ale myślę, że w końcu to zrobię. Bardzo dużo wtedy myślałam o wszystkim co było bo właśnie tamte wydarzenia mnie ukształtowały. Naprawdę myślałam, że jestem złym człowiekiem i na resocjalizację poszłam, żeby zmazać krzywdy jakie wyrządziłam ludziom. Nie przychodziło mi do głowy, że mam na myśli dawne dzieje, kiedy byłam jeszcze baaardzo młoda i nie ogarniałam życia a ono dodatkowo co chwila rzucało mi prawdziwe kłody pod nogi. Nie, nie mówię o nastoletnim buncie tylko o realnych wydarzeniach, które trwały zbyt długo i zbyt intensywnie jak dla osoby w wieku dorastania. Teraz uważam, że to normalne. Nie zrujnowałam nikomu życia aż tak bardzo, żeby karać się za to do dzisiaj. Dla pewności pogadałam o tym z koleżanką, którą znam od zawsze. Pozdro Emilka :) Wybaczyła mi wszystko. Powiedziała tez, że jestem dobrym człowiekiem tylko wtedy nie miałam możliwości, żeby to pokazać.
Wniosek taki, że chyba faktycznie zasługuję na coś dobrego i kogoś dobrego. W związku z powyższym powoli przestaję się bać a zaczynam cieszyć :)

Dla jasności - najpierw zakochałam się w niej a on był później ;)
P.S. polecam piękne bransoletki od dwóch cudaków, którzy wymyślają megazaczepiste nazwy <3


Dziękuję wszystkim za to, że też wierzycie we mnie nawet kiedy ja w siebie nie wierzę.

1 komentarz:

  1. Anetka cieszę się że wreszcie uwierzyłaś w siebie i nabrałaś odwagi aby iść na przód życzę Ci powodzenia twoja chrzestna.

    OdpowiedzUsuń

Bez hejtów, bez spamu. Po co ci to?
Jestem początkująca, więc mało jeszcze ogarniam aczkolwiek wyłączyłam weryfikację obrazkową, żeby nie denerwować tym ludzi :)
Jak masz jakieś cenne porady to chętnie się z nimi zapoznam i być może zastosuję.