piątek, 13 marca 2015

(nie)udany debiut kulinarny roku :)





Nie pamiętam już czasów, kiedy byłam praktykującą katoliczką (ciocia - nie czytaj tego a już na pewno nie przy babci), więc rosół w piątek to dla mnie nic złego. Czemu w ogóle o tym wspominam?
Bo to właśnie dziś po raz pierwszy w życiu sama ugotowałam rosół bez dodatku chemii! Bez magicznej kostki w złotym papierku, bez neonowożółtej przyprawy z chińską witaminą grającą rolę głównego składnika. Mój pierwszy rosół w życiu składał się z trzech udek z kurczaka i pół opakowania włoszczyzny plus przyjarana świeczką cebula a z dodatków: natka pietruszki od miłego pana, liść laurowy dla uratowania słodkiego warzywnego smaku no i oczywiście pieprz i sól. Bym zapomniała - wrzuciłam dla eksperymentu jakąś dziwną piramidkę z suszonymi warzywami i ziołami z Lidla ale myślę, że to właśnie ona wszystko popsuła. No i może jeszcze to, że nie dodałam pieprzu.



W pewnym momencie już myślałam, że szlag trafił mój debiut bo wszystko zmętniało. Co zrobiłam? Znalazłam jakiegoś bloga gdzie w temacie rosołu było ponad 300 komentarzy i zaczęłam czytać. Ktoś napisał, że te szumowiny to kolagen i po półtorej godziny się sam rozgotuje. Uczepiłam się tej myśli i takim sposobem się nie załamałam psychicznie, dzięki czemu mogłam dalej kombinować.



Wczoraj robiłam inny eksperyment. Pierś z kurczaka pieczoną w przyprawach i koncentracie pomidorowym. Nie wiem jak to się stało ale nie mam zdjęć. Zrobię jutro bo eksperyment okazał się sukcesem i trzeba go powtórzyć. Żeby ów kurczak wyglądał na prawdziwy obiad zrobiłam do niego ziemniaki utłuczone z (a jakże) rosołkiem z kostki. Jakoś nie ogarnęłam ilości ziemniaków i zostało mi ich tyle, ze dziś spokojnie mogłam zrobić placki :)





Takim oto sposobem spędzam dzień wolny. Powinnam pisać licencjat tym bardziej, że mam już wzór i materiały ale po co? Przecież wolę stać przy garach zwłaszcza teraz jak ogarnia mnie wena i czuję, że mogę wszystko :) Myślę, że jeszcze dziś powstanie risotto z mięsem z rosołu.

P.S. Chyba jestem gotowa na napisanie listu do siebie i prawdopodobnie zrobię to dziś. <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez hejtów, bez spamu. Po co ci to?
Jestem początkująca, więc mało jeszcze ogarniam aczkolwiek wyłączyłam weryfikację obrazkową, żeby nie denerwować tym ludzi :)
Jak masz jakieś cenne porady to chętnie się z nimi zapoznam i być może zastosuję.