wtorek, 13 stycznia 2015

Z życia chwilowo bezrobotnej jedzenioholiczki . . .

Kocham jeść. To nie nowość. Najbardziej coś zdrowego albo czekoladowego (chociaż podobno czekolada zalicza się do sałatek).

Odkąd jestem bezrobotna na własne życzenie, czyli już jakieś dwa tygodnie, robi się z mojego brzucha takie trochę koło ratunkowe. Jem czipsy i fast foody. Nie mam weny do gotowania, pieczenia i innych tego typu przyjemności. Najchętniej bym się zawinęła w koc, zrobiła kawę z pianką i przeczytała wszystko co mi w ręce wpadnie. Nie cierpię z powodu utraty pracy bo sama ją rzuciłam. Nie była fajna. Cierpię z przyzwyczajenia. Umartwiam się w duchu nad swoim losem i tym samym dodaję sobie problemów. Bez sensu.




Dziś będzie inaczej :) wyszło słońce i idę do Ogniska. Praktyki zaczynam wcześniej. Czekałam na to już jakiś czas, między innymi dlatego rzuciłam pracę, której nie lubię, żeby móc po ludzku zrobić te praktyki. W nocy zrobiłam jedną pracę na zaliczenie, kolejne prace czekają na kolejne noce.
Idą duże zmiany, które przywiał wiatr. Chyba na nie czekałam. Brakuje mi tej weny. Zjadłabym dobrą muffinkę.

Oto jak spędziłam Sylwestra i Nowy Rok :)
w empiku było - 30%, mój klimat


A taki prezent dostałam od mojej współlokatorki.
Mówiłam, że ich bardzo lubię? (Wera ciebie też! - za skarpety)


Szara codzienność w naszym mieszkaniu :D



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez hejtów, bez spamu. Po co ci to?
Jestem początkująca, więc mało jeszcze ogarniam aczkolwiek wyłączyłam weryfikację obrazkową, żeby nie denerwować tym ludzi :)
Jak masz jakieś cenne porady to chętnie się z nimi zapoznam i być może zastosuję.